6 min czytania

Automaty do gier w Polsce: salony lat 90. i co się z nimi stało

Tekst: zespół RetroArcade — budujemy automaty arcade ręcznie, od projektu po testy.

Dwa automaty arcade ustawione obok siebie, widok z przodu

W skrócie: polskie salony gier to zjawisko przede wszystkim lat 90., czyli mniej więcej dekadę po zachodniej złotej erze. Różniły się od salonów zachodnich tym, że opierały się na maszynach kupowanych z drugiej ręki za granicą, więc obok klasyków z początku lat 80. stały bijatyki z lat 90., a płyty często były wielogrowe lub nieoryginalne. Zniknęły na przełomie wieków, gdy rozrywka przeniosła się do domu, do kawiarenek internetowych i na konsole.

Dlaczego u nas zaczęło się później

Zachodnia złota era przypada na przełom lat 70. i 80. W Polsce tamtego okresu automaty wideo praktycznie nie istniały w obiegu publicznym. Powody były systemowe: sprzęt trzeba było sprowadzić za dewizy, serwis wymagał części, których nie było, a działalność usługowa na taką skalę nie miała prostej ścieżki formalnej. Do lokali trafiały głównie maszyny elektromechaniczne i sprzęt rozrywkowy starszego typu.

Zmiana przyszła po 1989 roku wraz z otwarciem granic i uproszczeniem zakładania działalności. Wtedy import stał się możliwy, a salon gier okazał się przedsięwzięciem, które da się uruchomić w jednym wynajętym pomieszczeniu.

Skąd brały się maszyny

To najważniejsza różnica wobec Zachodu. Zachodni operator w latach 80. kupował maszyny nowe, prosto od dystrybutora producenta, i wymieniał je, gdy tytuł przestawał zarabiać. Polski operator lat 90. kupował to, co zachodni operator właśnie wycofywał.

Praktyczne konsekwencje były następujące:

  1. Wymieszane epoki. W jednym pomieszczeniu stała gra z 1982 roku obok bijatyki z 1993. Na Zachodzie taki zestaw zdarzał się rzadko, bo maszyny rotowały razem z modą.
  2. Szafy nie zawsze pasowały do gier. Standard JAMMA z 1985 roku pozwalał wkładać do jednej szafy dowolną płytę, więc obudowa mówiła coraz mniej o tym, co jest w środku. Naklejka na szybie często nie miała już związku z uruchomioną grą.
  3. Płyty wielogrowe i nieoryginalne. Konwersje i piracki hardware były w tamtym okresie powszechne na całym rynku wtórnym, nie tylko u nas. Dziś to temat, który przy budowie własnej maszyny trzeba uczciwie rozstrzygnąć, o czym piszemy w tekście o emulacji i legalności gier.
  4. Serwis własny. Operator musiał umieć sam naprawić monitor, zasilacz i mikroprzełączniki, bo nie było do kogo zadzwonić. To dlatego wiele maszyn z tamtego okresu ma przerabiane panele i nieoryginalne podzespoły.

Jak wyglądał typowy salon

Salony powstawały tam, gdzie sam się gromadził ruch pieszy: przy dworcach, w pasażach handlowych, w foyer kin, w miejscowościach wypoczynkowych. Wejście było bezpłatne, płaciło się za grę żetonem kupionym w okienku, a nie monetą, co upraszczało rozliczenia i chroniło przed kradzieżą gotówki z maszyn.

Repertuar w praktyce zdominowały bijatyki. Street Fighter II firmy Capcom z 1991 roku i Mortal Kombat firmy Midway z 1992 roku były wtedy na całym świecie najbardziej dochodowymi tytułami, bo gra dwóch osób przeciwko sobie generowała dwukrotnie więcej wrzutów niż gra solo. Obok nich świetnie sprawdzał się sprzęt SNK, czyli Neo Geo MVS, bo jedna szafa mieściła kilka gier naraz, a to przy drogim, sprowadzanym sprzęcie miało realne znaczenie ekonomiczne.

Domowa konkurencja, która rosła równolegle

Polskie salony nigdy nie miały takiej pozycji jak zachodnie, bo od początku konkurowały z rozrywką domową. W pierwszej połowie lat 90. w polskich mieszkaniach stały już Atari, Commodore i Amiga, a także klony japońskiego Famicoma sprzedawane pod nazwą Pegasus, do których gry były tanie i wszędzie dostępne.

Drugi cios przyszedł w drugiej połowie dekady wraz z PlayStation. Konsola Sony oferowała w domu jakość, która wcześniej wymagała wyjścia do salonu, a wypożyczalnie gier sprawiły, że koszt wejścia był niski. Na przełomie wieków doszły kawiarenki internetowe i sieciowe strzelanki na PC, które przejęły funkcję społeczną salonu: miejsca, gdzie idzie się pograć z innymi.

Dlaczego zniknęły

Nie było jednego momentu ani jednej decyzji. Złożyło się na to kilka procesów naraz:

  1. Rozrywka przeniosła się do domu, a model monetowy przestał się spinać, bo gracz przestał chcieć płacić za trzy minuty gry.
  2. Czynsze w dobrych lokalizacjach rosły szybciej niż wpływy z maszyn.
  3. Park maszynowy się starzał, a sprowadzanie nowego sprzętu przestało mieć sens ekonomiczny.
  4. W potocznym języku określenie „salon gier” zaczęło się kojarzyć z maszynami hazardowymi, co jest zupełnie inną kategorią urządzeń i innym reżimem prawnym, ale skutecznie obciążyło wizerunek zwykłych automatów wideo.

Ten sam mechanizm zadziałał w większości Europy, o czym piszemy w tekście o tym, dlaczego salony gier zniknęły i dlaczego automaty dziś wracają.

Co zostało i co wróciło

Zostały maszyny w rękach kolekcjonerów, zostały wspomnienia pokolenia, które te salony pamięta, i zostało coś ważniejszego: świadomość, że gra na fizycznej maszynie daje inne odczucie niż gra na padzie. Dlatego automaty wróciły w zupełnie innej roli, jako sprzęt domowy, eventowy i lokalowy. Dziś maszyna nie musi zarabiać na monetach, więc można ją zaprojektować pod konkretne pomieszczenie i konkretną listę gier, zamiast pod maksymalizację wrzutów. Jak podejść do takiego wyboru, opisujemy w poradniku jak wybrać automat arcade do domu.

Najczęstsze pytania

Czy w PRL istniały automaty do gier wideo?

W obiegu publicznym praktycznie nie. Dominowały maszyny elektromechaniczne i starszy sprzęt rozrywkowy, a automaty wideo pojawiały się jedynie okazjonalnie, bo wymagały importu za dewizy i serwisu, którego nie było.

Dlaczego w polskich salonach było tyle bijatyk?

Bo salony ruszyły w momencie, gdy na świecie trwała era bijatyk zapoczątkowana przez Street Fighter II. Do tego gra dwóch osób przeciwko sobie przynosiła operatorowi dwa razy więcej wrzutów niż gra pojedyncza, więc taki tytuł szybciej zwracał koszt maszyny.

Czy da się dziś kupić oryginalną maszynę z tamtych lat?

Takie maszyny krążą na rynku kolekcjonerskim, ale wymagają renowacji, części do monitorów CRT i regularnego serwisu. Jeśli zależy Ci na odczuciu z tamtych czasów bez ciągłych napraw, sensowniejsza jest nowa maszyna zbudowana w tym duchu, a o jej utrzymaniu piszemy w tekście o konserwacji automatu arcade.

Pamiętasz te salony i chcesz mieć taką maszynę u siebie? Złóż ją w konfiguratorze, a dobierzemy format i listę gier pod Twoje wspomnienia.

historiapolskasalony gier

CONTINUE ▶